„Maleńki Jaś”, autor: Agnieszka Duma
Za wieloma morzami, w dalekim zakątku, żył sobie mały książę o imieniu Jaś. Mieszkał on w dużym zamku okrążonym murami, które wspinały się hen wysoko…
W zamku tym nie mógł narzekać na nudę, mimo że mieszkał w nim jedynie z ukochanymi zwierzątkami.Ulubionym zajęciem małego chłopca, były zabawy i opieka nad nimi. Czuł się wtedy ważny i dumny bo wiedział, że jest odpowiedzialny z ich samopoczucie i zdrowie. Miał on również tak wiele zabawek, którymi się bawił, że każdego wieczoru kładąc się spać czuł pozytywne zmęczenie, a głowa jego wypełniona była wieloma wrażeniami, którymi codziennie się zachwycał.
Jednak wrażenia te mimo, iż piękne i kolorowe, nie potrafiły ukryć smutnych oczu chłopca, pojawiających się na myśl o wielkim marzeniu, którego tak bardzo pragnął, aby się spełniło.
Chłopiec marzył o dwóch przyjaciołach – chłopcu i dziewczynce, bo mimo, że miał wiele zwierzątek wokół siebie, brakowało mu tych najbliższych jemu sercu przyjaciół, z którymi przeżywałby swoje radości i smutki, którym również opowiadałby te piękne historie, a przede wszystkim na których mógłby zawsze liczyć.
Na szczęście wśród zabawek małego chłopca, głęboko na półce, stały prawie, że niewidzialne czarodziejskie buciki. Tylko on znał tajemnicę jaką w sobie kryją, choć do tej pory nigdy z niej nie skorzystał. Jednak wiedział, że zawsze kiedy nadejdzie taka potrzeba zabiorą go do magicznej krainy, którą sam nazwał „Życzelandią”. Życzylandia była tak piękna, że brakuje słów aby ją opisać. Najważniejsze jednak jest to, że spełniała najskrytsze życzenia tym, którzy do niej trafiali.
Pewnego późnego wieczoru mały Jaś pomyślał: Hmm…, a może zabiorę moje magiczne buty i wyruszę z nimi w daleką podróż?
Niespodziewanie zobaczył, że trzewiki lekko się poruszyły i dały chłopcu pozytywny znak, dzwoniąc dzwoneczkiem znajdującym się na czubku palców.
Niewiele myśląc chłopiec włożył buciki na swoje malutkie stopki, zamknął oczy i przeniósł się do magicznego świata. Trzepocząc z wrażenia swoimi długimi rzęsami, otwierając niebieskie oczka, które całe mu się zaszkliły, szeroko się uśmiechną bo nie wierzył w to co go spotkało.
W magicznej krainie ujrzał przepiękne łąki, lasy i góry, a błękitne wodospady spowodowały, że chłopiec zapomniał o tym, iż jest księciem i udał się żwawym krokiem w poszukiwaniu przyjaciół. Uśmiech nie znikał Jasiowi z pięknej śnieżnobiałej buzi, na której zresztą pojawiły się okrągłe w malinowym kolorze rumieńce. Cieszył się, że w końcu opuścił szare mury wielkiego zamku i że wreszcie znajdzie swoich wymarzonych przyjaciół.
Pierwszą osobą, jaką spotkał na swojej drodze był staruszek Romek, który obiecał chłopcu oprowadzić go po pięknej krainie, będąc jego przewodnikiem i doradcą w dalekiej podróży. Mądrość i wielkie doświadczenie Romka, bardzo zachwyciły chłopca i dały mu nadzieję na to, że to o czym sobie zamarzył rzeczywiście może się ziścić.
Staruszek bardzo starannie wsłuchiwał się w opowieści chłopca i nie mówiąc mu o tym wymyślał plan, by podróż tą zapamiętał na zawsze.
Kiedy tak szli piękną doliną, mijali po drodze, stawy w których pływały złote rybki spełniające życzenia, a na drzewa wspinały się wiewiórki przynosząc co jakiś czas orzeszki i poziomki podróżnym. W końcu z oddali, zza niewielkiego pagórka, wysunęła się malutka chatka, z pięknymi okienkami i cukierkowymi zasłonkami. Wtem Romek powiedział do chłopca:
- Spójrz Jasiu jaki piękny domek, może wstąpimy do środka na ciepłą czekoladę, gospodarze z pewnością się ucieszą z naszej wizyty.
Chłopiec ochoczo pokiwał głową i po chwili znaleźli się już w środku. Ku zdziwieniu małego Jasia domek zamieszkiwali chłopiec i dziewczynka – Karol i Karolinka, co prawda nieco starsi od niego, ale mile i przyjaźnie nastawieni do wszystkich nowo poznanych gości. Prędko ugościli przybyszów podając ciepły napój oraz pyszne posiłki.
Dla małego chłopca czas zatrzymał się jakby w miejscu. Z niedowierzaniem patrzył na nowo poznane osoby, przeczuwając, że to właśnie ich szukał od dłuższego czasu. I tak się właśnie stało. Jaś tak się zadomowił, że pozostał u Karola i Karolci kilka następnych dni.
Dzieci cały czas spędzały na zabawie, a kiedy odpoczywały na huśtawkach wymieniały się opowieściami z przygód jakie w swoim całym życiu przeżyły. Tak szczęśliwego chłopca nie widział nawet sam staruszek Romek. I on się nie spodziewał, że tak szybko chłopiec spełni swoje najskrytsze marzenia. Jaś również zdał sobie sprawę, że oto i w tej skromnej chatce spotkał to, czego od tak dawna szukał… prawdziwą i szczerą przyjaźń, która dodała mu skrzydeł i chęci do życia.
Niestety nic nie trwa wiecznie i o tym wiedział też Książę Jaś. Przyszedł w końcu czas rozstania. Chłopiec z wielką nieśmiałością zaprosił Karola i Karolcię do swojego królestwa, lecz oni niestety musieli odmówić, bo nie można było im przekraczać na zawsze bram Krainy Życzelandii. Jednak Jaś nie zasmucił się tym ponieważ nowi przyjaciele złożyli mu obietnicę:
- Kiedy mały przyjacielu zatęsknisz za nami, my się o tym dowiemy i przybędziemy do Ciebie wraz ze słonecznymi promieniami….
Chłopiec słysząc te słowa uśmiechnął się szeroko, ucałował ich w policzek, podziękował za wszystko i poczuł się najszczęśliwszy na świecie. Wrócił do swojego królestwa i od tego dnia każdego ranka wypatrywał z szaloną nadzieją przebijające się zza chmur słońce.
Wiedział, że nowi przyjaciele nigdy go nie zawiodą….


