W Figloraju
Za górami, za lasami, gdzieś daleko w Figloraju żyła sobie mała małpka Tosia. Mieszkała ona w malutkim domku z dużymi niebieskimi oknami i z pięknym zielonym dachem razem z rodzicami i babcią. W Figloraju zawsze było ciepło, słonko ogrzewało brązowe futerka małpek. W około było dużo wysokich, kołyszących się na wietrze drzew i malutkich kolorowych kwiatuszków. Rodzice Tosi pracowali na drzewach i zrywali pyszne żółciutkie banany dla wszystkich małpek mieszkających w tej pięknej krainie. Mała Tosia miała czarne włoski i zawsze czerwoną kokardkę przypiętą nad uchem. Lubiła się stroić i codziennie zakładała innego koloru sukieneczkę z mięciutkiego materiału. Tosia z babcią zawsze po obiadku robiły ciasta i lody bananowe. Małpka bardzo szybko uczyła się od doświadczonej babci. Rodzina małpek była bardzo szczęśliwa.
Pewnego dnia, gdy słoneczko zajrzało do okienka małego domku, ucieszyło się ogromnie i zobaczyło uśmiechniętą rodzinę razem. Słoneczko zawołało wiaterek by posłał do rodziny małpek troszkę więcej promieni. Wiaterek tak bardzo się ucieszył, że może wpaść z wizytą do małej Tosi, że pędził co sił w nogach. Nagle zrobiło się bardzo gorąco i babcia poczuła się źle. Mała Tosia zaczęła się martwić o swoją ukochaną babcię. Obawiała się, że babcia na coś choruje.
Babcia była coraz słabsza, często jeździła do szpitala, a małej Tosi nie wolno było babci odwiedzać w szpitalu. Tosia zamartwiała się, że babcia spędza z nią mniej czasu, już nie robią codziennie po obiedzie ciasta i lodów bananowych. Babcia przyjmowała coraz więcej leków. Mama i tata małpki Tosi rozmawiali po cichutku ze sobą i często płakali. Tosia nie wiedziała co się dzieje i dlaczego rodzice płaczą. Babcia nie chodziła, leżała tylko w łóżku i bardzo źle się czuła. Pewnego dnia poprosiła Tosię by przyszła do jej łóżka i porozmawiała z nią. Mała małpka była ciekawa co babcia chce jej powiedzieć. Czuła niepokój. Bardzo bała się o babcię i chciała, żeby szybciutko wyzdrowiała. Babcia jednak uspokoiła małą Małpkę.
- Posłuchaj mnie wnusiu – powiedziała cichutko. W życiu jest tak że się rodzimy i odchodzimy z tego świata. I idziemy tam wysoko do nieba do chmurek i gwiazdeczek. Jestem bardzo chora i już niedługo może mnie nie być. Ale nie martw się będzie mi w niebie dobrze. Tam zaopiekują się mną aniołki. A gdy będzie Ci smutno, gdy będzie Ci źle to mogę odwiedzić Cię w Twoich snach. Wieczorami przed snem spoglądaj na gwiazdki, gdy jakaś zabłyśnie to ja będę mrugać do Ciebie.
- Czy to znaczy, że Ty umrzesz babciu? – zapytała Małpka
- Może tak być, że aniołki będą mnie potrzebować i wtedy odejdę z tego świata. Zobacz moja mama i babcia też już są z aniołkami. Ja teraz idę się z nimi zobaczyć. W moim wieku choroba to taki czas, by przygotować się na inne życie, na śmierć. Nie martw się o mnie na pewno i Ty mnie kiedyś spotkasz w niebie i znowu będziemy razem. Możliwe nawet że też będziemy robiły ciasta i lody z bananów jak do tej pory. Bardzo Cię kocham Tosiu.
- Dziękuję Ci babciu, że mi powiedziałaś co się z Tobą dzieje. Teraz już wiem, że chociaż Cie nie będzie ze mną to zawsze będziesz mnie kochać i myśleć o mnie, a w przyszłości znów się spotkamy.
Babcia bardzo mocno uściskała małpkę Tosię i dała jej swoją ulubioną broszkę na pamiątkę.


