„Zaczarowana Królewna”, autor: Anna Palmerii i Olga Cholewka
Dawno, dawno temu , za siedmioma górami, za siedmioma lasami w pewnym dużym mieście żyła sobie mała dziewczynka. Na imię miała Dorotka. Rodzice kochali ją tak bardzo, że traktowali ją jak królewnę.
Codziennie rano, razem z rodzicami i starszą siostrą Beatką mała Dorotka przyjeżdżała do przedszkola. Lubiła do niego chodzić, bo była najważniejsza w każdej zabawie i wszystkie dzieci – dziewczynki i chłopcy – zawsze jej słuchały i bawiły się w to, co wymyśliła Dorotka. Właśnie tak – była królewną przedszkola! Kiedy rano wchodziła do sali nigdy pierwsza nie mówiła : „dzień dobry.” Czekała aż dzieci i panie ją zauważą i powitają!
Podczas wspólnego czytania książeczek albo innych zajęć dzieci siadały w kółeczku. Wtedy Dorotka mówiła a raczej rozkazywała:
- Ty, Krysiu możesz siedzieć obok mnie. Ej, Karol idź stąd, nie lubię cię! – Karolek smutny odchodził i siadał obok innego kolegi.
Pewnego razu podczas zabawy Dorotka podeszła do Krysi i Eli, które bawiły się” w dom”.
- Będę się z wami bawić, ale ja będę mamą! Ej, Krysia, nie ruszaj tego! Idź przynieś poduszki! Ela, ty będziesz sprzątać a ja idę na zakupy!
Po chwili z kącika Pani usłyszała żałosny płacz Krysi.
- Krysiu, dlaczego płaczesz? Co się stało? – zapytała Pani
- Dorotka mnie uszczypnęła… Boli mnie rączka…
Pani poprosiła do siebie Dorotkę.
- Dorotko, dlaczego uszczypnęłaś Krysię?
Dorotka podeszła do Pani, spuściła głowę, a kiedy ją podniosła oczy miała pełne łez. Milczała.
- Dlaczego uszczypnęłam? No bo Krysia nie chciała przynieść poduszki, ale nie mogę tego powiedzieć Pani, bo wiem, że nie wolno bić.
Nadszedł czas spaceru.
- Zapraszam wszystkie dzieci do sprzątania! – zawołała Pani – Zaraz wychodzimy na dwór! Jestem ciekawa kto dzisiaj wygra: czas czy przedszkolaki? Uwaga! Start! Cyk, cyk – pani nastawiła minutnik. Wszystkie dzieci ochoczo zabrały się do dzieła, tylko Dorotka wzięła jedną poduszkę i chodziła z nią po sali, udając, że sprząta. Po sprzątaniu dzieci ustawiły się w „pociąg” przy drzwiach. Pierwszy stanął Andrzejek. Dorotka odepchnęła go!
- Odejdź! Ja chcę być pierwsza!
Pani usłyszała to i powiedziała:
- Dorotko, nie wolno nikogo popychać. Dzisiaj Andrzejek będzie” lokomotywką”. Stań za nim.
- Ale ja chcę być pierwsza! – powiedziała Dorotka – ja lubię być pierwsza!
I tak było każdego dnia. Dorotka wciąż chciała być pierwsza i najważniejsza: i przy obiedzie i przy zabawie w „ Mam chusteczkę…”, a jeśli któreś dziecko nie chciało jej słuchać popychała je albo mówiła coś przykrego, np. „ nie lubię cię!”, „idź stąd!”, „masz brzydką sukienkę!”. Przecież to ja, Dorotka, jestem najważniejsza. To ja jestem królewną! – myślała.
Dziwne było tylko to, że wcale nie czuła się zadowolona, a nawet chyba trochę się bała. Tak, jakby zaraz, za chwilę, miało stać się coś niedobrego a może strasznego. Dorotka zupełnie nie wiedziała dlaczego tak jest…
Po obiedzie dzieci odpoczywały na materacykach i słuchały bajki. Dorotka też słuchała, ale oczka zaczęły się jej zamykać i w końcu zasnęła. Kiedy otworzyła oczy zobaczyła obok swojej poduszki małą myszkę.
- Nie bój się mnie Dorotko – powiedziała myszka cienkim głosikiem – Chcę ci powiedzieć coś ważnego. Musisz wiedzieć, że nie jestem zwyczajną myszką. Jestem zaczarowaną przez wróżkę Miluszkę królewną. Byłam bardzo podobna do ciebie. Zawsze chciałam być pierwszą, rozkazywać wszystkim i nie zauważałam, że często inni przeze mnie płakali. Wróżka Miluszka wiele razy prosiła mnie, żebym tak nie robiła, ale jej nie słuchałam. Wtedy zaczarowała mnie w małą, szarą myszkę, która wszystkiego się boi i której nikt nie zauważa…
Wróżka Miluszka powiedziała mi, że jeśli znajdę dziewczynkę, która zgodzi się być miłą, uśmiechniętą i nauczy się dzielić z innymi dziećmi oraz będzie używała magicznych słów: „dziękuję”, „proszę” i „przepraszam”, to odzyskam swoją dawną postać. Czy zgodzisz się być tą dziewczynką, Dorotko? Czy mnie odczarujesz?
Zasłuchana Dorotka uśmiechnęła się i szepnęła:
- Tak myszko. Chcę ci pomóc. Będę się bardzo starać.
- Dziękuję, Dorotko. Bardzo dziękuję. Ach, jeszcze jedno… By było ci łatwiej dotrzymać słowa dam ci dwie rzeczy: czarodziejski kamyczek i szkatułkę na dobre uczynki. Ile razy będziesz chciała powiedzieć lub zrobić coś co sprawia innym przykrość – weź kamyk do ręki, zamknij go w dłoni i ściskaj tak długo aż się ogrzeje. Wtedy otwórz rączkę – a ciepło kamyczka sprawi, że będziesz się do wszystkich uśmiechać.
Szkatułka będzie się wypełniać twoimi dobrymi słowami i czynami zamienionymi w złote perełki. Kiedy będzie pełna – ja zostanę odczarowana.
Myszka zniknęła. Dorotka nie była pewna, czy to wszystko zdarzyło się naprawdę… Obok materaca stała jednak piękna szkatułka, a w jej rączce leżał mały kamyczek…


